Łańcuszki

Postanowiłem na mojej stronie otworzyć kategorię pod znamienną nazwą „Łańcuszki”.
Pomimo ryzyka utraty zdrowia, a nawet życia lub, co gorsze przyjaciół, to w dalszym ciągu, jak w którymś wpisie wspominałem, nie będę przesyłał innym, a już tym bardziej nadawcy, listów o charakterze tytułowego„łańcuszka”. Wybrane przeze mnie szlachetne przekazy, będę tu umieszczał z uwzględnieniem mojej osobistej cenzury, co do treści (znikną zapisy,” że jak nie prześlesz dalej, to Cię coś trafi”). Wiem, że większość, jakie otrzymuję, nie są łańcuszkami w klasycznym rozumieniu tego pojęcia, ale mają cechę wielokrotności odbiorcy, czyli nie są autorstwa nadawcy. Tak jak przysyłającym mi te treści i obrazy, mnie też nierzadko się podobają i wzruszają. Chętnie, więc podzielę się z moimi mniej lub bardziej bliskimi, takimi szlachetnymi przesłaniami.
Na początek coś o Polakach z czasów chyba na zawsze minionych.

Autentyczny artykuł z jednej z francuskich gazet…
„Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu.
Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat.
Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik.
Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy, a obcy kapitał pcha się drzwiami i oknami.
Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu.
Kraj, którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami.
Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza.
Polacy..!
Jak wy to robicie..?”
„P

Tutaj mój over

ble ble