Amfora

Pewien wieśniak codziennie dostarczał do wioski wodę ze źródła w dwóch pękatych amforach, przytroczonych do grzbietu osła, kroczącego u jego boku.
Z jednej z amfor, starej i pełnej pęknięć, podczas wędrówki wyciekała woda. Druga, nowa i bez skazy, utrzymywała całą zawartość co do kropli.
Stara, spękana amfora czuła się biedna i nieużyteczna, tym bardziej że nowa nie przepuściła żadnej okazji, by podkreślać swoją doskonałość.
Pewnego ranka stara amfora zwierzyła się właścicielowi:
-wiesz, jestem świadoma moich ograniczeń. Przeze mnie tracisz czas, trud i pieniądze. Kiedy dochodzimy do wioski, jestem w połowie pusta. Wybacz mi moją niedoskonałość i moje rany.
Następnego dnia, podczas wędrówki, właściciel zwrócił się do spękanej amfory mówiąc:
-popatrz na pobocze drogi
-jest przepiękne, pełne kwiatów
-To dzięki tobie-odpowiedział właściciel- to ty każdego dnia podlewasz pobocze drogi.
Kupiłem paczuszkę nasion kwiatów i posiałem je wzdłuż drogi, a ty , nie wiedząc o tym, podlewasz je każdego dnia

…jesteśmy pełni ran i pęknięć, ale jeśli zechcemy, Bóg poprzez naszą niedoskonałość potrafi uczynić cuda.

Marzyłem wiele w snach, które nigdy nie ożyły
Widziałem, jak znikały o świcie
Lecz te nieliczne, jakie w Bogu się spełniły,
Sprawiły, że chcę śnić całe życie
Zanosiłem modlitwy, odpowiedź nie była dana,
Choć czekałem długo i cierpliwie.
Jednak ta cząstka, co została wysłuchana
Sprawia, że wciąż modlę się gorliwie.
Ufałem mym bliskim, co łatwo mnie porzucili,
Zostawiony-płakałem samotnie.
Lecz ci nieliczni, którzy ze mną zawsze byli,
Pomagają mi ufać stokrotnie.
Siałem wiele nasion, które padały na drogę,
Więc musiały je ptaki wydziobać.
Lecz ten złoty snop, który w ramionach swych niosę,
Dał mi moc zasiewania od nowa…

Tutaj mój over

ble ble