Spotkanie z Melpomeną

https://goo.gl/photos/wWCyjUXSsiSBGbmx7

 

Rzeczywistość niestety mija, a zatrzymać ją możemy tylko wirtualnie, poprzez rejestrację tego, co akurat uciekło. Co zatrzymamy dla nas samych i dla innych, a także dla potomnych, zależy od tego jak odebraliśmy to co nieuchronnie przeminęło z wiatrem i jaką techniką zobrazowaliśmy miniony czas. Najpowszechniej zapisujemy  to wszystko w sercu za pomocą uczuć. Ten sposób jest niestety nie trwały i nie rzadko zmienia kolory wraz z mijającym czasem. To samo wydarzenie na świeżo może mieć oddźwięk nieprzyjemnego zmęczenia, a już po pół roku przybiera cechy bardzo wesołej i udanej zabawy. Często lubimy podbarwić opisywane sytuacje, a zwłaszcza, gdy główną malowaną słowem postacią stajemy się my, a tło nie związane z naszą osobą przyjmuje odbarwiony szary odcień. Już od zarania dziejów, człowiek pierwotny malował na ścianach jaskiń wydarzenia np. z polowań. Mógłbym tutaj przytoczyć całą historię rozwoju technicznego narzędzi do rejestracji tego, co mija i cały panteon ludzi nimi się posługujących. Malarstwo, poezja, literatura, muzyka, sztuka, fotografia, film to tylko główne kierunki trwałego uwieczniania przeżyć. Fantazja człowieka pozwoliła upamiętnić w ogólnym pojęciu obrazu, także rzeczywistość nierealną, wyimaginowaną, ale jednak niosącą przekaz doznań…. Po co rozwodzę się nad takim tematem? Odpowiedź jest następująca. W ostatnim czasie, pomimo marazmu dni zimowych bez wyraźnych atrybutów tychże, przeżyłem parę wydarzeń z pozoru banalnych. Odnalazłem w nich takie uczucia, którymi chciałbym się podzielić, czyli zobrazować je trwale. Jednym z ostatnich był w poprzednim wpisie wspomniany sylwester z przywitaniem Nowego Roku, którego obraz mogliście zobaczyć.
Początek roku jest zwyczajowo czasem pewnych postanowień, które przeważnie po miesiącu już nie są dotrzymywane. (Przykładowe rzucanie zawijanego w papierowe tutki tytoniu, albo zobowiązanie zmniejszonego spożycia spirytualiów). Reaktywująca swą aktywność, WMT* której członkami Małgosia i ja jesteśmy, postanowiła w bieżącym roku częściej obcować z Melpomeną. Spektakl współczesnej sztuki, tak jak wcześniej oglądane inne obrazy prezentowane na scenie naszego teatru, skądinąd bardzo zachwalane, we mnie wywołał negatywne doznania. Gra aktorów bardzo dobra i jako odtwórcy powierzonych ról stanęli na wysokości zadania. Tylko, że treść i tekst przepełnione w nadmiarze  wulgaryzmami, wywołały we mnie uczucia podobne do bliskiej rozmowy z kimś o psującym się uzębieniu. To, że autor tak postrzega świat, a w tej scenie opisuje widzowi polskie boleści tylko za pomocą łajna, nie przekonują mnie do zachwycania się utworem. Jak wybieram się na wycieczkę, to zachwycam się pięknem krajobrazu, kwiatów, stworzeń żyjących w tej przestrzeni lub umartwiam się nad zeszpeconym widokiem nieprzemyślanej budowlanej inwestycji, czy też zniszczonym środowisku pozbawiającym łąkę kolorów. Natomiast nie jest moim marzeniem obwąchiwanie i oglądanie ekskrementów, które są w tym obszarze tak samo naturalne jak zapach żywicy w lesie. Od teatru oczekiwałbym podobnych doznań jak odbierane podczas turystycznej przygody. Nie jestem znawcą historii, ani literatury, ale wydaje mnie się, że i w dawnych a nawet zamierzchłych czasach, wulgaryzmy jako prymitywny sposób wyrażenia ludzkich frustracji, funkcjonował w życiu ludzi. Ale nie przypominam sobie, żeby klasycy ogólnie pojętej sztuki, a tym bardziej teatralnej, stosowali ten język jako bazę i podstawę przekazu obserwowanych dramatów ludzkich. Czuję się jako były nauczyciel i wychowawca przegrany z takim sposobem prezentacji wartości przekazywanych młodym oraz dojrzałym ludziom. Zamienienie miejscami głowy z częścią lędźwiową nigdy nie pokaże prawdziwego człowieka pomimo zapewne szlachetnego zamiaru wykorzystania takiego środka teatralnego przekazu. Wiem, że wielu nie zgodzi się z moją filozofią dotyczącą sztuki, ale na obronę mam do zaprezentowania przekaz teatralny o dorastaniu, dojrzewaniu i właśnie odpowiedzialności zapisany przeze mnie filmowo, a wykonany przez ludzi posługujących się w kontaktach z innymi tylko uczuciami i emocjami. Tutaj słowo mówione nie jest potrzebne.
[flv href=”http://peseleu.s3.amazonaws.com/flv/deszcz.flv” width=”400″ height=”300″ autostart=”false” /]
*WMT- Wałbrzyska Mafia Towarzyska

Przeczytaj komentarze

  • Grzesiu, jak liczna jest Wałbrzyska Mafia Towarzyska? …Podobają mi się Wasze Noworoczne postanowienia. Dobrze, że macie TEATR w mieście. Ja muszę organizować wypady do teatru do miast oddalonych od Żor o kilkanaście kilometrów. I dlatego wśród moich postanowień nie ma częstych spotkań z Melpomeną. Co do wulgaryzmów to znasz mój pogląd na ten temat. Walczę z nimi w życiu codziennym. Dlatego podzielam Twoje zniesmaczenie. Pozdrawiam. Anka

  • Przez lata wtłaczano mi do głowy, że sztuka powinna nieść za sobą Prawdę, Dobro i Piękno. I to chyba jedna z niewielu rzeczy, które pamiętam ze szkoły…zapadło to jednak tak głęboko w mojej pamięci, że podpisuję się pod powyższym. A tak poza tym, to dziękuję za wszystko, również za dobre słowo…między wierszami.